|
||||||
|
|
|
|||||
Lokale Użytkowe na sprzedaż Szczycieński, Warmińsko-MazurskieObecnie w Mamdom nie ma ofert w kategorii: Lokale Użytkowe na sprzedaż SzczycieńskiOferty Agencji Nieruchomości w kategorii: Lokale Użytkowe na sprzedaż SzczycieńskiSpróbuj:Artykuły Nieruchomości: Olsztyn i Warmińsko-MazurskieDlaczego ratusz nie docenia uroku niewielkich targowiskGazetapl. Olsztyn - Środę, 6 Kwiecień 2011Władze Olsztyna za wszelką cenę chcą przyspieszać, nadrobić stracony czas. Budują drogi, spektakularne place. Nie zwracają za to uwagi na miejsca dla ludzi, jakim są choćby rynki W środowej "Gazecie" napisaliśmy o zmianach, jakie urzędnicy planują wprowadzić na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej. Nie będzie to rewolucja, a jedynie kosmetyczne poprawki. Zostanie wydzielony skwerek, gdzie będzie można posiedzieć na ławeczkach, odpocząć, porozmawiać. Pojawią się dodatkowe kosze na śmieci, będzie więcej roślin. Pomysłodawcy liftingu chcieliby, żeby rynek był nie tylko miejscem, gdzie się handluje, ale stał się również punktem spotkań mieszkańców. Na większy remont targowiska niestety w najbliższym czasie się nie zanosi. Miasto nie ma pieniędzy, istnieje też obawa, że będzie przeszkadzało w budowie planowanej ul. Nowogrunwaldzkiej. Poza tym władze miasta mają inne priorytety. Za wszelką cenę chcą przyspieszać, aby zasłużyć na miano stolicy województwa. Dlatego skupiają się na tym, co spektakularne: budują kolejne kilkupasmowe ulice, inwestują w modernistyczne place, na których mają odbywać się ważne uroczystości. Wszystko jest współfinansowane z unijnych środków, co powoduje, że konkursy tracą na znaczeniu. Problem, że w tym biegu ku przyszłości urzędnicy zatracają charakter miasta. Olsztynowi zdecydowanie jest bliżej do tzw. slow city, gdzie życie toczy się powolnym rytmem niż do metropolii w stylu Warszawa czy Wrocław, gdzie nie ma chwili na relaks. W stolicy regionu wszystko zostało poplątane. Efekt jest taki, że zapanował tu klimat bardziej przyjazny inwestycjom niż mieszkańcom. W magistracie planując wydatki zapominają o pozornie banalnych miejscach, w których ludzie bywają najchętniej. Tak jest choćby z targowiskami. Jedno zostało zamknięte, kiedy rozpoczynała się budowa basenu olimpijskiego przy al. Piłsudskiego. Pozostałe wymagają inwestycji. Nawet urzędnicy przyznają, że rynek przy ul. Grunwaldzkiej najlepiej byłoby zrównać z ziemią i wybudować od nowa, żeby spełniało oczekiwania ludzi. Rewelacji nie ma też na Pieczewie czy na Zatorzu. - Jakiś czas temu przeprowadziłam się do Olsztyna z Bydgoszczy - opowiada pani Magda. - Byłam bardzo zdziwiona, że praktycznie nigdzie nie ma tu bazarków. Kiedy mieszkałam na Kujawach, byłam przyzwyczajona, że po świeże warzywa idzie się na pobliski ryneczek. Można przy okazji spotkać sąsiadkę, sprzedawcy pamiętali, co najbardziej lubię, a dla stałych klientów odkładali najlepsze pomidory czy śliwki. W Olsztynie okazało się, że nawet jak mam zrobić drobne zakupy, najlepiej udać się do supermarketu. I dodaje, że handel uliczny został tu sprowadzony do roli czegoś gorszego, czego należy się wstydzić, bo hamuje postęp. Zupełnie inaczej jest w wielu zachodnich miastach wielkości podobnej do Olsztyna. Tam takie miejsca się promuje, bo są powodem do dumy. To punkty, gdzie można nabyć żywność od okolicznych producentów. Doskonale wpisują się w coraz bardziej popularną modę na ekologiczny styl życia, pomagają też budować poczucie patriotyzmu lokalnego. Mam nadzieję, że jak władze Olsztyna zakończą już swoje spektakularne inwestycje, zaczną myśleć nie tylko o tym, jak zaimponować mieszkańcom, ale też jak wyjść naprzeciw ich potrzebom. Oby tylko olsztyńskie targowiska dotrwały do tej chwili. |
| |||||
|
SEO by How To SEO |
Website created and maintained by
link2light design
| ||||||