Mieszkania na sprzedaż Łódź Mieszkania na sprzedaż Wrocław Mieszkania na sprzedaż Gdańsk Mieszkania na sprzedaż Katowice Mieszkania na sprzedaż Lublin
Domy na sprzedaż Łódź Domy na sprzedaż Wrocław Domy na sprzedaż Gdańsk Domy na sprzedaż Katowice Domy na sprzedaż Lublin
Mamdom Portal Nieruchomości
od 30 stycznia 2012 do 5 lutego 2012 
Siedem dni - 229 751 odwiedzających!
Ogłoszenia Nieruchomości
Domy, Mieszkania, Działki ... Na Sprzedaż i Do Wynajęcia
Piątek, 10 lutego 2012
Portal Nieruchomości
Polish property portal in English!
   Nawigator
   Szukaj z Mapą
 Na Sprzedaż
 Wynajem
   Narzędzia

NavigatorStrona główna > Artykuły Rynku Nieruchomości > Mieszkania spekulacyjne absorbują część popytu

Wyślij do Twittera Wyślij do Blipa Dodaj do delicious Dodaj do Digg Dodaj do Facebook Dodaj do Stumbleupon Dodaj do Reddit


Mieszkania spekulacyjne absorbują część popytu (Wrzesień 2008)

W Polsce istnieje specyficzny segment rynku mieszkaniowego - lokale oferowane przez nabywców, którzy kupili je nie po to, żeby w nich zamieszkać, ale po to, żeby je odsprzedać z zyskiem - pisze Kazimierz Kirejczyk, prezes REAS.



Mieszkania te stały się przyczyną sporego zamieszania na rynku. Przede wszystkim pojawia się podstawowe pytanie o ich klasyfikację: czy należy je zaliczać do podaży z rynku wtórnego czy pierwotnego. Z jednej strony większość mieszkań oferowanych przez inwestorów ma cechy podobne do oferty deweloperów, czyli rynku pierwotnego.

W Polsce istnieje specyficzny segment rynku mieszkaniowego - lokale oferowane przez nabywców, którzy kupili je nie po to, żeby w nich zamieszkać, ale po to, żeby je odsprzedać z zyskiem - pisze Kazimierz Kirejczyk, prezes REAS.

Mieszkania te stały się przyczyną sporego zamieszania na rynku. Przede wszystkim pojawia się podstawowe pytanie o ich klasyfikację: czy należy je zaliczać do podaży z rynku wtórnego czy pierwotnego. Z jednej strony większość mieszkań oferowanych przez inwestorów ma cechy podobne do oferty deweloperów, czyli rynku pierwotnego.



Są to mieszkania, w których nikt nigdy nie mieszkał, w końcowej fazie budowy lub niedawno oddane do użytku, z reguły w standardzie deweloperskim, a więc bez końcowego wykończenia (bez podłóg, okładzin ścian, urządzeń sanitarnych, mebli wbudowanych, często także bez drzwi wewnętrznych), choć zdarzają się mieszkania wykończone, i to w bardzo wysokim standardzie.



Z drugiej jednak strony trudno po prostu doliczać takie lokale do puli mieszkań oferowanych przez deweloperów - w końcu deweloperzy czy też spółdzielnie mieszkaniowe już raz je sprzedali. Z tego punktu widzenia takie lokale wydają się przynależeć raczej do rynku wtórnego. Kim są ich dotychczasowi właściciele?



Rekrutują się oni spośród wielu różnych kategorii: najwięcej jest indywidualnych inwestorów, najczęściej Polaków, którzy kupili w celach spekulacyjnych jedno albo co najwyżej kilka mieszkań, zwykle posiłkując się do pewnego stopnia kredytami hipotecznymi.



Ale są wśród nich także indywidualni inwestorzy z zagranicy, którzy - najczęściej za pośrednictwem innych firm - kupowali wirtualnie kilka mieszkań w przekonaniu, że robią interes życia. Wśród sprzedających znaleźli się też zapewne inwestorzy instytucjonalni, zarówno krajowi, jak i zagraniczni. Skąd na rynku wzięła się ta nowa, pośrednia kategoria mieszkań?



Jest to wynik zmiany struktury popytu na polskim rynku mieszkaniowym w ostatnich latach. Popyt spekulacyjny, który w Warszawie w 2006 roku wyniósł wedle szacunków około 30 proc. transakcji spowodował sztuczne nakręcenie koniunktury. W reakcji na ów popyt deweloperzy znacznie zwiększyli podaż, przy czym część z nich sprofilowała także charakterystykę produktu z myślą o nabywcach pakietów mieszkań. Mieszkania budowane pod wynajem mają bowiem prawo się znajdować w bardziej hałaśliwych lokalizacjach, a same budynki mogą dość intensywnie wykorzystywać przestrzeń działki, na której zostały wybudowane.



Tymczasem od połowy 2007 roku zakupy spekulacyjne właściwie zamarły, zmalało także tempo sprzedaży mieszkań przez lokalnych nabywców. W największych miastach podaż zaczęła wyraźnie przewyższać popyt. Spadek lokalnego popytu wynika w znacznej mierze z czynników fundamentalnych, takich jak wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych i wyraźne podniesienie poprzeczki przez banki, choćby poprzez podwyższenie poziomu dochodów gospodarstw domowych, wymaganego przy staraniach o przyznanie kredytu.



Niemały wpływ na spadek popytu miały też czynniki psychologiczne, w tym oczekiwanie na spadek cen, a także obawy o przyszłość gospodarki światowej, a w konsekwencji i sytuacji w Polsce. Mieszkania spekulacyjne stanowią wobec tego rzeczywistą konkurencję dla deweloperów i absorbują część popy-tu, który w innym wypadku przypadłby na rynek pierwotny. Ponieważ w ofercie deweloperów nadal niewiele jest lokali w całkowicie zakończonych inwestycjach, istotną zaletę mieszkań spekulacyjnych stanowi możliwość szybkiego wprowadzenia się do kupionego lokalu.



Co więcej, lokale spekulacyjne znajdują się bardzo często albo w inwestycji, w której deweloper ma jeszcze własne niesprzedane mieszkania, albo w bezpośrednim sąsiedztwie takiego projektu. Przynajmniej część z nich stanowią mieszkania kupowane we wczesnej fazie budowy, a w związku z tym – relatywnie najbardziej atrakcyjnie położone w ramach inwestycji.



Wreszcie - w przypadku części ofert – zaletą może być większa elastyczność sprzedających jeśli chodzi o ostateczną cenę. Z punktu widzenia potencjalnego nabywcy warto zatem przyjrzeć się tym ofertom, można bowiem spośród nich wyłowić prawdziwe rarytasy. Ale też wiele z nich stanowi towar „drugiej świeżości” - trzeba więc zachować czujność.



Analitycy REAS podjęli próbę oszacowania skali zjawiska w najważniejszych polskich miastach na podstawie liczby ofert. W Warszawie na koniec maja 2008 w ofercie znajdowało się około 4 tysięcy mieszkań oddanych w latach 2006-2007. Można zakładać, że były to lokale nigdy niezasiedlone. Na rynku wtórnym obrotowi podlegają jednak nie tylko lokale gotowe do zamieszkania, ale również te, które znajdują się jeszcze w trakcie budowy. Takich ofert odnotowujemy dziś prawie 3,5 tysiąca w całej Warszawie.



Według szacunków REAS w zasadzie wszystkie lokale planowane do odsprzedaży z puli 2006 - 2007 są w ofercie lub już zmieniły właścicieli. Natomiast skala zakupów spekulacyjnych w grupie lokali, których ukończenie planuje się na lata 2008-2010 jest na pewno większa i można je szacować łącznie na ok. 10 tys. mieszkań. Oznacza to, że w najbliższych kilku latach jeszcze około 6,5 tys. może sukcesywnie pojawić się na rynku.



Czy w skali rynku warszawskiego to dużo? Liczbę mieszkań znajdujących się w ofercie na rynku pierwotnym (w biurach sprzedaży firm deweloperskich) można szacować dziś na ok. 15 tys. Jeśli zestawić tę liczbę z ok. 7,5 tys. mieszkań spekulacyjnych, które znajdują się już w sprzedaży, widać, że stanowią one około 50 proc. oferty z rynku pierwotnego! Wpływ tych lokali na sytuację na rynku pierwotnym jest o wiele większy niż na rynku wtórnym. Działają one stabilizująco na ceny, przeciwdziałając ich wzrostowi, a w mniejszym stopniu - także spadkowi.



Inwestorzy utrzymują bowiem dość wysokie ceny ofertowe i raczej są skłonni dłużej poczekać na kupującego czy nawet wycofać ofertę z rynku, niż wyraźnie obniżyć cenę. Potwierdzają to pośrednicy w obrocie nieruchomościami, których zdaniem część osób wystawiających oferty sprawia wrażenie, jakby niekoniecznie chciała sprzedać swoje lokale: proponowane przez nich ceny wydają się nierealistycznie wysokie.



Niektórzy szczerze przyznają: jeśli znajdzie się naiwny kupiec, to sprzedam, a jeśli nie - zaczekam. W ten sposób ich zachowanie sprzyja stabilizacji cen. A jak wygląda skala zjawiska na innych rynkach w Polsce?



W Krakowie liczbę mieszkań spekulacyjnych, które już są albo mogą w najbliższych kilkunastu miesiącach znaleźć się w sprzedaży, można szacować na ok. 3,5 tys., w Trójmieście w grę wchodzi około 3 tys. lokali, a we Wrocławiu i w Poznaniu po ok. 1,5-2 tys. Jest to zatem, podobnie jak w Warszawie, około połowy prognozowanej rocznej sprzedaży nowych mieszkań. Można przewidywać, że najwięcej lokali spekulacyjnych pojawi się w ofercie w bieżącym roku jako reakcja na szczyt zakupów w roku 2006.



Począwszy od 2009 roku ich liczba w ofercie powinna się stopniowo zmniejszać, ale trzeba pamiętać, że decyzja o wystawieniu mieszkania na rynek jest uzależniona od możliwości wynajmu, obsługi kredytu i ceny, jaką można za nie uzyskać. Zatem pula mieszkań spekulacyjnych będzie dodatkowym czynnikiem blokującym dalszy wzrost cen w perspektywie kilkunastu miesięcy.



Kazimierz Kirejczyk, współzałożyciel i prezes REAS

Źródło: Dziennik

SEO by How To SEO | Website created and maintained by link2light design 
61